🔍 Myślenie krytyczne
- soczewka, która sprawdza jakość samego patrzenia. Pyta o założenia, źródła i o to, czy rozumowanie (także własne) trzyma się kupy. Tu od razu ważne zastrzeżenie, bo to najczęściej mylona kompetencja w firmach: krytyczne myślenie to nie krytykowanie.
Ja nazywam je życzliwym sceptycyzmem - wobec informacji, wobec cudzych pewności i, co najtrudniejsze, wobec własnych. Życzliwym, bo jego celem nie jest złapanie kogoś na błędzie, tylko wspólne zobaczenie więcej: pułapek myślenia, błędów poznawczych, ślepych plamek, które każdy z nas ma i których (z definicji) - sam u siebie nie widzi. Sceptycyzm bez życzliwości robi się cynizmem. Życzliwość bez sceptycyzmu robi się (możliwe że) naiwnością. Dopiero razem tworzą soczewkę, przez którą warto spróbować patrzeć.
🔍 Myślenie twórcze i kreatywne
- soczewka, która wychodzi poza pierwszą odpowiedź. W moim wykonaniu to nie „kreatywność" z kolorowych karteczek, tylko rzemiosło: twórcze rozwiązywanie problemów (creative problem solving) i praca ze złożonością (complex problem solving) - czyli metody generowania i rozwijania rozwiązań tam, gdzie oczywista droga nie istnieje albo przestała działać (albo chcemy lepszej czy innej). Rozwijam ten obszar pod nazwą inwentyki: podejścia, które łączy myślenie twórcze z krytycznym, żeby jedno nie zjadało drugiego.
🔍 Mądrość poznawcza
- soczewka, która wie, kiedy użyć pozostałych. Brzmi miękko, a jest przedmiotem twardych badań np. zespół Igora Grossmanna od lat pokazuje, że tak zwane mądre rozumowanie da się opisać i mierzyć - składają się na nie m.in. pokora intelektualna (świadomość granic własnej wiedzy), uwzględnianie cudzych perspektyw i liczenie się z tym, że sytuacja może się zmienić.
Do tego samego obszaru należą dwie sprawności, z którymi pracuję: elastyczność poznawcza - umiejętność zmiany strategii, gdy zmieniają się warunki, zamiast dociskania tej samej metody mocniej i otwartość poznawcza, czyli dopuszczanie do siebie informacji niezgodnych z własnym zdaniem, zanim się je odrzuci.
Z badań Grossmanna pochodzi też jedno z moich ulubionych odkryć: o cudzych dylematach rozumujemy zwykle mądrzej niż o własnych*. Dlatego mądrość poznawcza w praktyce często zaczyna się od prostego zabiegu - spojrzenia na własną sytuację tak, jakby należała do kogoś innego (a to dopiero początek tej drogi).
Trzy soczewki. I jedna meta-umiejętność, która spina całość: dobieranie soczewki do sytuacji, zamiast używania jednej do wszystkiego.
Właśnie ją uważam za kompetencję XXI wieku - bo większość z nas, bez względu na doświadczenie i stanowisko, dostała w życiu jedną, góra dwie soczewki i nikt nam nie powiedział, że istnieją pozostałe. Albo ich nie zauważamy po prostu ;-)
Uczono nas przedmiotów - marketingu, finansów, prawa - ale prawie nikogo nie uczono samego myślenia (choć pewnie mieliście jakiegoś może nauczyciela na swojej drodze, który to przemycał i chwała mu za to). No i mądrym się bywa a nie jest, to stan, którego ciągle się uczymy i który ciągle doskonalimy w różnych sytuacjach.
Nie uczę osobnych rodzajów myślenia. Pracuję nad jakością myślenia jako całością - nad tym, żeby soczewki były sprawne, dobrze dobierane i używane razem, bo w realnej decyzji czy realnym problemie nigdy nie pracuje jedna. Punkt wejścia to nie cel. Celem jest ostrość. Jakość.
I jeszcze jedno, ważne szczególnie dla tych, którzy myślą o rozwoju zespołów: jakość myślenia ma także wymiar zespołowy i nie jest on prostą sumą pojedynczych głów. Zespół złożony z ludzi patrzących ostro potrafi zbiorowo nie widzieć - kiedy nikt nie zadaje pytań, kiedy pierwsza pewna opinia zamyka rozmowę, kiedy pomysły trzeba obronić, zamiast je rozwijać.
I odwrotnie: dobrze umówiony zespół potrafi myśleć lepiej, niż myśli najlepsza osoba w pokoju - bo cudze soczewki widzą ślepe plamki, których własne z definicji nie łapią. Dlatego pracę nad jakością myślenia da się projektować na obu poziomach: jako trening indywidualnych sprawności i jako budowanie zespołowych rytuałów, wspólnego języka (i świadomości) i wspólnych narzędzi.