🧠 Do lepszych decyzji spróbuj tego:
WOOP

  • 4 litery, które zamieniają marzenie / cel w pierwszy krok
  • o wizualizowanie sukcesu tak, że... nic z tego nie wychodzi
  • o spotkaniu, po którym cały zespół jest nakręcony i trzy tygodnie później... wciąż nic

Mądrzejszy biznes zaczyna się od jakości myślenia.

A dobre myślenie zaczyna się od wiedzy, jak pracować z myśleniem mądrze.

Pracuję z liderkami, liderami, zespołami i organizacjami nad jakością myślenia - bo to ono wpływa na decyzje, współpracę, pomysły, tworzenie rozwiązań i codzienne działanie.Pomagam wychodzić poza automatyzmy, łączyć myślenie krytyczne i twórcze (creative problem solving, inwentyka), myśleć pytaniami oraz poszerzać swoją skrzynkę z narzędziami do myślenia, tak by dobierać metodę do sytuacji, a nie używać jednego schematu do wszystkiego (to meta-kompetencje XXI wieku). A przy okazji dzielę się z Tobą tym co wiemy z badań (ale przekładam to na praktykę) na temat psychologii decyzji, psychologii społecznej, ekonomii behawioralnej i mądrości poznawczej.


Dlaczego marzenie o celu potrafi nas z tego celu wyssać
[ o modelu WOOP i chceniu ]

Usiadłam kiedyś wieczorem i wyobraziłam sobie pewną rzecz bardzo dokładnie. Skończony projekt. Jak wygląda, co czuję, kto mi gratuluje, jak spada mi z głowy ten ciężar. Było mi z tym naprawdę dobrze - tak dobrze, że pamiętam to do dziś.

A potem przez dwa tygodnie nie zrobiłam w tej sprawie nic.

Długo myślałam, że to kwestia dyscypliny. Albo że za dużo na siebie wzięłam. Ale jest jedno wytłumaczenie, które przez lata umykało mi zupełnie: możliwe, że to właśnie to przyjemne, bardzo konkretne wyobrażenie celu obniżyło moją gotowość do działania, zanim zdążyłam ruszyć.

🧠 „Wizualizuj sukces" - rada, którą słyszymy wszędzie

Pozytywne myślenie ma świetny PR. Wyobraź sobie, że już Ci się udało. Poczuj ten sukces. Zrób wizję, tablicę marzeń, obraz przyszłości tak żywy, jakby już się wydarzył.

Brzmi rozsądnie. I bywa, że pomaga - ale niekoniecznie tak, jak myślimy.

Bo jest różnica między oczekiwaniem („mam realne szanse, że mi się uda") a fantazją („wyobrażam sobie, jak pięknie będzie, gdy się uda"). To rozróżnienie jest sercem badań Gabriele Oettingen - profesorki psychologii na New York University i Uniwersytecie w Hamburgu, która od ponad dwudziestu lat sprawdza, co tak naprawdę robi z nami myślenie o przyszłości.

🧠 Pierwszy paradoks

W 2002 roku Oettingen i Doris Mayer opublikowały cztery badania, w których przyjrzały się bardzo różnym osobom: absolwentom szukającym pracy, studentom zakochanym w kimś z roku, studentom przed egzaminem i pacjentom po wszczepieniu endoprotezy biodra.

Za każdym razem pytały o to samo z dwóch stron: na ile spodziewasz się, że się uda - i jak fantazjujesz o tym, że się udało.

Wynik był spójny i trochę przewrotny. Wyższe, realistyczne oczekiwania co do powodzenia zwykle wiązały się z lepszymi rezultatami - większą skutecznością w szukaniu pracy, lepszymi wskaźnikami funkcjonowania po leczeniu. Ale z fantazjami było odwrotnie.

Im bardziej ktoś rozkoszował się obrazem osiągniętego celu, tym słabsze bywały efekty.

Co ważne: to było badanie obserwacyjne, więc mówi o współwystępowaniu, nie o prostym „fantazja powoduje gorszy wynik". Ale kierunek powtórzył się we wszystkich czterech grupach - od absolwentów po pacjentów po operacji. Hmm...Marzenie o pracy marzeń nie wyglądało więc na zaliczkę na sukces.

Czasem przypominało raczej wypłatę z konta, na którym jeszcze nic nie zarobiliśmy.

🧠 Dlaczego tak może się dziać

W 2011 roku Heather Kappes i Oettingen poszły o krok dalej - chciały sprawdzić mechanizm. W jednym z badań mierzyły między innymi ciśnienie skurczowe krwi, czyli jeden ze wskaźników tego, na ile organizm się „mobilizuje".Osoby, które fantazjowały o czymś przyjemnym z przyszłości, miały to ciśnienie niższe - organizm reagował słabszą mobilizacją niż wtedy, gdy zadanie wymaga działania tu i teraz.

Tak jakby ciało nie dostało sygnału, że jest o co się spinać.

Oettingen stawia hipotezę: gdy bardzo żywo wyobrażamy sobie spełniony cel, część nas dostaje sygnał, że jakby już go osiągnęła. A skoro już jest, to po co mobilizować energię?

Marzenie pozwala umysłowo „skonsumować" przyszłość z góry - i zamiast napięcia, które popycha do działania, pojawia się odprężenie, które przychodzi zwykle po osiągnięciu celu.

Stąd to znajome uczucie: wyobrażasz sobie cel, robi Ci się ciepło i miło i... jakoś nie chce Ci się ruszyć. To może nie być lenistwo. To może być skutek uboczny dobrego marzenia ;-)

🧠 Dwie pułapki, które wyglądają jak myślenie o celu

Oettingen opisała dwa sposoby myślenia o przyszłości, które czują się jak praca nad celem, a w praktyce dreptają w miejscu.

Indulging = rozmarzanie (jest takie słowo?).

Jesteśmy całkowicie w przyszłości: tylko obraz spełnionego celu, bez ani jednej myśli o tym, co stoi na drodze. Przyjemne. I rozbrajające.

Dwelling = rozpamiętywanie.

Jesteśmy całkowicie w teraźniejszości, ale tej trudnej: same przeszkody, problemy, „się nie da", bez obrazu tego, dokąd właściwie zmierzamy. Też pochłania energię - tyle że nie prowadzi donikąd.

Myślę, że to opis problemu, który wielu z nas zna z pracy - tylko nie miało na niego nazwy (ja nie miałam). Lider, który maluje wizję na spotkaniu, ale nigdy nie zejdzie do tego, co realnie blokuje zespół (indulging). I ten, który tonie w liście przeszkód, a nikt już nie pamięta, po co to wszystko (dwelling). Oba tryby wyglądają jak zaangażowanie. Żaden raczej nie rusza sprawy z miejsca.

🧠 Co działa: WOOP

Oettingen zauważa, że energia i kierunek raczej pojawiają się dopiero wtedy, gdy zestawimy ze sobą jedno z drugim - najpierw żywy obraz pożądanej przyszłości, a zaraz potem konkretną przeszkodę.

To zestawienie nazwała mental contrasting (kontrastowanie myślowe/mentalne).

A całą metodę - kontrastowanie połączone z planem „jeśli–to" spakowała w cztery litery, łatwe do zapamiętania: WOOP.

(Jeśli zechcesz kiedyś poszukać badań na ten temat, jedna podpowiedź: pod hasłem „WOOP" w naukowych bazach znajdziesz niewiele. W literaturze metoda funkcjonuje jako MCII - Mental Contrasting with Implementation Intentions. WOOP to ta sama rzecz w wersji łatwiejszej do zapamiętania.)

➡️ W = Wish (Życzenie). Coś, na czym naprawdę Ci zależy. Ważne i ambitne, ale w zasięgu - takie, co do którego masz realne szanse. To nie jest drobiazg, ale też nie mrzonka.

➡️ O = Outcome (Efekt). Tu zostaje miejsce na marzenie ( i dobrze). Wyobraź sobie najlepszą rzecz, która się wydarzy, gdy życzenie się spełni. Żywo, ze szczegółem, z emocją. Oettingen nie jest przeciwko marzeniom. Wydaje się, że jest raczej przeciwko zatrzymywaniu się na nich.

➡️ O = Obstacle (Przeszkoda)
. I teraz zwrot do wewnątrz. Nie „szef", nie „kalendarz", nie „za mało czasu" - tylko: co we mnie staje na drodze? Nawyk, lęk, odruch zaglądania do skrzynki, prokrastynacja, przekonanie „zrobię to później". Tę przeszkodę też wyobraź sobie konkretnie.

➡️ P = Plan. I tu wraca stary znajomy z poprzedniego numeru Brain Club przy okazji efektu Zeigarnik - Peter Gollwitzer i jego plany „jeśli X, zrobię Y" (implementation intentions). WOOP bierze dokładnie ten mechanizm i wkłada go na sam koniec - ale z jednym ważnym warunkiem: w miejscu „jeśli" musi stać Twoja przeszkoda, nie godzina ani miejsce.

Czyli nie „jeśli usiądę o 9:00, to...", tylko „jeśli pojawi się [konkretna z krwi i kości moja przeszkoda], to zrobię [mega konkretne działanie]". To subtelna różnica, ale w niej siedzi cały sens metody: chodzi o to, żeby sam moment pojawienia się przeszkody automatycznie uruchamiał gotową reakcję - zanim zdążysz się zastanowić. Nie „postaram się bardziej", tylko odpowiedź przygotowana wcześniej na sytuację, która - wiem to - nadejdzie.


🧠 Co możesz zrobić od jutra?

Spróbuj jednego WOOP-a. Zajmie pewnie z 5–10 minut, najlepiej w spokoju, na kartce albo w notatkach w telefonie.

Weźmy konkret.

Życzenie: „chcę domknąć ofertę dla klienta X w tym tygodniu".
Efekt: wyobraź sobie tę jedną najlepszą chwilę - mail wysłany, odhaczone, lekkość. Pobądź z tym przez chwilę.
Przeszkoda (w sobie): „rano czuję odruch, żeby najpierw otworzyć skrzynkę i tonę w mailach, a oferta czeka do wieczora, na który nigdy nie starcza energii".
Plan (zakotwiczony w tej przeszkodzie): „jeśli pijąc pierwszą kawę poczuję pokusę, żeby najpierw zajrzeć do skrzynki, to zamiast tego włączę stoper i przez 25 minut piszę ofertę".

Zwróć uwagę, że plan zaczyna się od przeszkody („jeśli poczuję pokusę...", a najlepiej jeszcze wyraźniej że "przy pierwszej kawie" - im większy konkret, tym lepiej!), nie od godziny. To właśnie ten niuans, który odróżnia WOOP od zwykłego „zaplanuję sobie czas" - reakcję wyzwala moment, w którym zwykle się potykamy.

Cztery kroki, jedna kartka. Jeśli chcesz spróbować z gotowym przewodnikiem, Oettingen opisała całą metodę w książce Rethinking Positive Thinking (2014) a w Polsce wyszła pod tytułem WOOP. Skuteczne osiąganie celów (Wydawnictwo GWP) oraz - nowsza edycja - Pozytywne myślenie na nowo (Wydawnictwo Emka), a jej zespół udostępnił też darmowe narzędzie i aplikację na woopmylife.org (także po polsku!).

Do następnego numeru!

Agnieszka Pełka-Szajowska
jakość myślenia ➜ jakość decyzji ➜ jakość działania



* kontrastowanie myślowe nie działa „na siłę" w każdej sytuacji. Badania Oettingen sugerują m.in. że najmocniej dodaje energii wtedy, gdy realnie wierzymy w szanse powodzenia - a gdy szanse są niskie, ten sam mechanizm pomaga raczej odpuścić cel niż się w niego wgryzać (i to też bywa wartościowe). Siła efektu bywa różna w zależności od wagi celu i zaangażowania. Osobny przegląd badań nad zachowaniami prozdrowotnymi (Cross i Sheffield, 2019) wskazuje, że metoda bywa użytecznym, krótkim narzędziem zmiany nawyku ale nie zastępuje terapii ani leczenia.

Kolejność nie jest tu ozdobą.

Najpierw przyszłość (żeby wiedzieć, że gra jest warta świeczki i poczuć jej smak), zaraz potem przeszkoda (żeby marzenie zderzyło się z rzeczywistością i zamieniło w energię). Sama wizja celu bez przeszkody łatwo kończy się rozmarzaniem. Sama analiza przeszkód bez obrazu celu łatwo zsuwa się w rozpamiętywanie. Dlatego WOOP działa najlepiej jako całość i właśnie w tej kolejności.

🧠 No i to nie tylko teoria z laboratorium

W 2013 roku zespół, w którym była m.in. Angela Duckworth (znana z badań nad samokontrolą i „grit"), Gollwitzer i Oettingen, przeprowadził w szkole interwencję: uczyli metody WOOP uczniów z gorzej sytuowanych rodzin. Dzieci, które przeszły ten trening i przykładały metodę do swoich szkolnych celów, uzyskały później lepsze wyniki w takich obszarach jak oceny, frekwencja i zachowanie niż grupa porównawcza - nawet po uwzględnieniu wcześniejszych osiągnięć. To nie znaczy, że samo poznanie czterech liter podnosi oceny każdemu dziecku - chodziło o przećwiczoną, regularnie stosowaną metodę.


A najmocniejszy argument za WOOP nie pochodzi z jednego głośnego eksperymentu, tylko z podsumowania wielu. Metaanaliza z 2021 roku (Wang, Wang i Gai, Frontiers in Psychology), obejmująca 21 badań i blisko 16 tysięcy uczestników, pokazała, że kontrastowanie myślowe z planem „jeśli–to" poprawia osiąganie celów w sposób umiarkowany, ale spójny (autorzy uczciwie zaznaczyli, że część efektu może wynikać z tendencji do publikowania głównie udanych badań, więc realna siła bywa nieco mniejsza - i chwała im za to!).

Ale kierunek jest stabilny - i to jest ważne w świecie, w którym wiele „technik na sukces" brzmi pięknie, a nie wytrzymuje kontaktu z danymi.I jeszcze jedna rzecz, szczególnie ważna dla osób, które zarządzają zespołami i własną listą zobowiązań.

Oettingen zwraca uwagę, że WOOP to nie tylko narzędzie typu „dawaj, walcz o cel". To także narzędzie wyboru. Kiedy zestawisz marzenie z prawdziwą przeszkodą i okaże się, że tej przeszkody w danym momencie nie przeskoczysz albo nie warto - kontrastowanie pomaga się z celu wycofać i uwolnić energię na coś, co ma większy sens. W świecie, w którym wszyscy mamy o kilka projektów za dużo, „odpuść świadomie" bywa cenniejsze niż „wytrzymaj".

🧠 Cztery litery dla zwięzłości, ale za nimi jest prawdziwy przeskok

WOOP nie jest tym samym co „myśl pozytywnie". Jest prawie odwrotnością intuicji, którą większość z nas dostała: że marzenie samo w sobie napędza (a przynajmniej tak mi się wydaje). Oettingen sugeruje coś subtelniejszego - że marzenie napędza dopiero wtedy, gdy zaraz po nim spojrzymy uczciwie na to, co w nas samych staje na drodze. Na taki ruch trudno wpaść samemu. Ale gdy ktoś go pokaże, trudno potem o nim zapomnieć.

CZYTAM KOLEJNE ARTYKUŁY

Prowadzę szkolenia i webinary m.in. z Creative Problem Solving, Krytyczne myślenie praktycznie, Narzędzia myślenia, Psychologia decyzji, Metody myślenia w decyzjach.

Dla zespołów, liderek i liderów, HR/L&D którzy chcą mieć narzędzia do myślenia "inaczej", by podejmować lepsze decyzje, lepiej współpracować i tworzyć lepsze rozwiązania.

Jeśli chcesz porozmawiać o tym, co mogłoby mieć sens w Twojej organizacji - napisz do mnie. Chętnie porozmawiam 🙂

kontakt:

Jestem na LinkedIn
- bądźmy w kontakcie
.


Do zobaczenia! Do usłyszenia!

Image
PISZĘ DO CIEBIE

Tworzę BRAIN CLUB czyli co jakiś czas wysyłam do Ciebie mail z konkretnym narzędziem myślenia i wiedzą (oraz ciekawymi badaniami).
Wszystko w pigułce i do zastosowania od ręki.

Zobacz kilka narzędzi, które już wysłałam. Często słyszę do tego feedback w stylu
"Aga, czemu ja o tym nie wiedziałem? Czemu tego nas nie uczą?" 😊