W innych badaniach Veinott, Klein i Wiggins (2010) zauważyli, że zespoły stosujące pre-mortem nie tylko znalazły więcej zagrożeń, ale ich odkrycia miały inną naturę:
Zagrożenia systemowe: zamiast skupiać się na prostych błędach (np. „zabraknie prądu”), dostrzegali błędy w samym planowaniu i komunikacji.
Przełamanie hierarchii: w grupach pre-mortem młodsi stażem członkowie czuli się bezpieczniej, wytykając błędy w planie, ponieważ „szukanie błędów” było oficjalnym zadaniem, a nie aktem buntu.To samo pytanie ale… okazuje się, że inny “tryb” myślenia.
Naukowcy sugerują, że kiedy zakładamy, że coś już się wydarzyło - coś się przestawia. Zamiast szacować prawdopodobieństwo, zaczynamy szukać śladów. Naukowcy nazywają to prospective hindsight - retrospekcja na temat tego, co jeszcze nie nastąpiło.
Możliwe że jest tak, że kiedy myślimy o przyszłości jako o czymś, co „może się stać”, nasz mózg buduje bariery ochronne (optymizm). Kiedy uznajemy to za fakt dokonany (prospective hindsight), mózg przełącza się w tryb rozwiązywania zagadki kryminalnej.
Szuka dowodów na „zbrodnię”, zamiast zastanawiać się, czy do niej dojdzie.Dla mnie brzmi jak paradoks.Treść artykułu
🧠 Gary Klein, który spopularyzował pre-mortem w zarządzaniu, zauważył jeszcze jeden efekt
W wielu miejscach pracy zgłoszenie poważnej wątpliwości wobec projektu, w który wszyscy są zaangażowani, bywa niekomfortowe. Nie zawsze to kwestia lojalności - czasem po prostu nie chcemy psuć nastroju albo czujemy, że to nie jest właściwy moment.
Pre-mortem może to zmieniać - szukanie dziur staje się częścią zadania, a nie aktem pesymizmu.Klein zauważył, że w większości organizacji panuje presja na bycie „graczem zespołowym”. Jeśli wszyscy są entuzjastycznie nastawieni do projektu, zgłoszenie wątpliwości jest postrzegane jako deficyt lojalności.
Jak pre-mortem to rozwiązuje? W tej metodzie lider prosi o bycie „adwokatem diabła”. Krytyka staje się miarą kompetencji. Kto wymyśli najbardziej prawdopodobny powód upadku, ten wygrywa sesję. To odwraca dynamikę grupy.
🧠 Daniel Kahneman nazywa pre-mortem swoją ulubioną metodą
W swojej książce Pułapki myślenia wskazuje pre-mortem jako najlepszy sposób na walkę z nadmiernym optymizmem (overconfidence bias).Kahneman wyjaśnia, że gdy ludzie podejmują decyzje w grupie, wpadają w tzw. WYSIATI (What You See Is All There Is). Pre-mortem wymusza „wyjście z pudełka” i spojrzenie na plan z zewnątrz.
Według niego, główną zaletą pre-mortem jest to, że nie kosztuje prawie nic (wymaga jedynie godziny czasu zespołu), a może uratować miliony dolarów, zapobiegając projektom skazanym na porażkę od samego początku.Dla mnie pre-mortem sprytnie zamienia przyszłość w (wyobrażoną) przeszłość. Lubię takie narzędzia. Nieintuicyjne, trochę przekorne. Na które samemu trudno wpaść, ale jak ktoś je pokaże, od razu wskakują do skrzynki z narzędziami.I zostają tam na długo, bo nie ma jednego narzędzia do wszystkiego.
A paradoks jest taki, że jedna z najskuteczniejszych metod budowania odporności projektu na niepowodzenie zaczyna się od założenia, że projekt już się nie udał.
🧠 Co możesz zrobić od jutra?
Na następnym spotkaniu przed startem projektu zmień jedno pytanie. Zamiast „co może pójść nie tak?" powiedz: „Wyobraźmy sobie, że projekt padł. Co się stało?". I posłuchaj, co usłyszysz.
*Choć 30% więcej pomysłów brzmi świetnie, nie każde z tych „odkryć" musi być krytyczne dla sukcesu projektu.
Do następnego numeru!
Agnieszka Pełka-Szajowska
jakość myślenia ➜ jakość decyzji ➜ jakość działania
CZYTAM KOLEJNE ARTYKUŁY