🧠 Do lepszych decyzji spróbuj tego:
NOT-TO-DO LIST

  • mózg raczej naturalnie dodaje, zamiast odejmować
  • każda mikro-decyzja może wyczerpywać zasoby poznawcze
  • czemu warto chronić swoją uwagę

Mądrzejszy biznes zaczyna się od jakości myślenia.

A dobre myślenie zaczyna się od wiedzy, jak pracować z myśleniem mądrze.

Pracuję z liderkami, liderami, zespołami i organizacjami nad jakością myślenia - bo to ono wpływa na decyzje, współpracę, pomysły, tworzenie rozwiązań i codzienne działanie.Pomagam wychodzić poza automatyzmy, łączyć myślenie krytyczne i twórcze (creative problem solving, inwentyka), myśleć pytaniami oraz poszerzać swoją skrzynkę z narzędziami do myślenia, tak by dobierać metodę do sytuacji, a nie używać jednego schematu do wszystkiego (to meta-kompetencje XXI wieku). A przy okazji dzielę się z Tobą tym co wiemy z badań (ale przekładam to na praktykę) na temat psychologii decyzji, psychologii społecznej, ekonomii behawioralnej i mądrości poznawczej.

To może być najtrudniejsza i najskuteczniejsza decyzja dnia.
[ O liście TO-DO ale w wersji NOT ]

Czy zdarza Ci się, że masz wrażenie, że Twoja uwaga należy do wszystkich, tylko nie do Ciebie?Mnie tak. Maile, spotkania, prośby, powiadomienia. I gdzieś w tym wszystkim - rzeczy, które naprawdę chciałam zrobić - mi nie wychodziły. I jakoś nigdy nie przychodziło mi do głowy, żeby zamiast dodawać kolejne narzędzie... po prostu coś wyrzucić (?).

🧠 Wyobrażam sobie dwie osoby, które zaczynają dzień od tej samej listy zadań

Pierwsza patrzy na nią i zaczyna od góry. Odhacza. Czuje się produktywnie. Pod koniec dnia lista jest krótsza - ale te najtrudniejsze, najważniejsze rzeczy jakoś wciąż zostają.

Druga robi coś innego. Patrzy na listę i pyta nie „co zrobię dziś?", ale „czego dziś nie będę robić?". Wybiera kilka rzeczy, które świadomie odkłada lub odpuszcza - i całą energię kieruje na to, co zostało.

To drugie podejście ma nawet swoją nazwę: „not to do list". Lista rzeczy, których nie robię.


🧠 Wyobrażam sobie dwie osoby, które zaczynają dzień od tej samej listy zadań

Peter Drucker (uznawany za ojca nowoczesnego zarządzania) pisał o tym już w „The Effective Executive" i artykułach dla Harvard Business Review. Nazywał to „systematycznym porzucaniem" (systematic abandonment).

Jego zasada brzmiała mniej więcej tak: co jakiś czas warto zadać sobie pytanie o każdym działaniu: „Gdybym tego jeszcze nie robił, czy zdecydowałbym się zacząć to dziś?". Jeśli odpowiedź brzmi „nie" - to może być sygnał, żeby przestać. Nie jutro. Teraz.

BTW: Drucker uważał też przy okazji, że największym grzechem menedżerów jest robienie z wielką efektywnością czegoś, czego w ogóle nie powinno się robić.

🧠 Krąży też historia o pilocie

Trudno zweryfikować jej dokładną wersję. Warren Buffett miał podobno kiedyś przeprowadzić ze swoim osobistym pilotem taką rozmowę. Zapytał go o marzenia zawodowe. Pilot wypisał 25 celów, które chciałby osiągnąć w życiu. Buffett poprosił, żeby zakreślił 5 najważniejszych.

A potem powiedział, że pozostałe 20 - te, których nie zakreślił - mają stać się jego „listą unikania". Nie dlatego, że są nieważne. Właśnie dlatego, że są wystarczająco ważne, żeby go rozpraszać ale na tyle atrakcyjne, że mogą niepostrzeżenie pochłaniać czas i uwagę - kosztem tych pięciu rzeczy, które naprawdę mają znaczenie.

🧠 Jim Collins opisuje to przez metaforę jeża i lisa

Nazwa pochodzi ze starogreckiej przypowieści: lis jest sprytem i szybkością - atakuje jeża na dziesiątki różnych sposobów, z każdej strony, z nową taktyką. Jeż za każdym razem robi to samo: zwija się w kulkę i wystawia kolce.

Collins (autor „Od dobrego do wielkiego") przeniósł tę obserwację na świat biznesu. Jego zdaniem lis wie wiele rzeczy - goni za wieloma celami naraz, reaguje na każdą okazję. Jeż wie jedną, ale za to wielką rzecz - ma jedno pytanie, przez którego pryzmat ocenia wszystko inne.

Przykładowo: Collins opisuje to pytanie jako przecięcie trzech kręgów: co robisz najlepiej na świecie, co napędza Twój silnik i co Cię głęboko pasjonuje. To, co leży w środku - to jest ta jedna rzecz jeża.

I właśnie dlatego jeż nie potrzebuje długiej analizy, żeby coś skreślić z listy. Pyta tylko: „Czy to pasuje do mojej jednej rzeczy?" Jeśli nie - odpada. Bez żalu i bez negocjacji.

Collins w swojej książce wprost namawia do stworzenia „stop-doing list” (listy rzeczy do zaprzestania) - i pokazuje, że jego strategiczny jeż żyje według tej zasady na co dzień. Myślę, że warto dla siebie także stworzyć swoje pytania / wytyczne kontrolne. Nie muszą być te Collinsa.


🧠 A nauka twierdzi, że to może mieć sens

Zespół naukowców (w tym prof. Leidy Klotz) opublikował w 2021 roku w NATURE wyniki eksperymentów, które zauważają, że kiedy ludzie mają ulepszyć cokolwiek - plan, strukturę, listę zadań - niemal automatycznie coś dodają. Odejmowanie jako sposób na poprawę dosłownie nie przychodzi im do głowy.W jednym z eksperymentów uczestnicy mieli ustabilizować konstrukcję z klocków Lego podtrzymującą ciężki element.

Dodanie klocka kosztowało w symulacji dolara. Usunięcie jednego - nic. I mimo to większość ludzi dokładała, zamiast odejmować.

Badacze nazywają to „subtraction neglect" - zaniedbywaniem odejmowania. Piszemy „stop-do" znacznie rzadziej niż „to-do" - choć mogłyby robić tę samą robotę. „Not to do list" to właśnie próba naprawienia tego: zanim coś dodasz - sprawdź, czy nie możesz czegoś zabrać.

🧠 Rozproszenie uwagi kosztuje

Na myśl przychodzą mi te dwa badania jako pierwsze. Blain, Hollard i Pessiglione (2016) zauważają, że intensywna praca poznawcza w ciągu dnia dosłownie zmienia sposób, w jaki mózg podejmuje decyzje. Po ponad sześciu godzinach intensywnej pracy umysłowej spada aktywność obszaru odpowiedzialnego za przemyślane, długoterminowe wybory. Mózg zaczyna preferować raczej natychmiastowe, łatwe opcje zamiast tych ważnych, ale wymagających wysiłku.

Co ciekawe - badani nie byli świadomi tego pogorszenia. Czuli się równie pewni swoich późniejszych decyzji, co porannych. Myślę sobie, że „not to do list" może chronić te zasoby, bo im mniej rzeczy walczy o moją uwagę, tym więcej energii poznawczej zostaje na to, co naprawdę ważne.

A Vohs, Baumeister i współpracownicy (2008) zauważają coś jeszcze: nie tylko długa praca męczy mózg ale i sam proces ciągłego decydowania go wyczerpuje. Nawet przyjemne wybory drastycznie mogą obniżać zdolność do samokontroli w kolejnych, zupełnie niezwiązanych zadaniach. „Zrobić to teraz czy potem?

Odpisać na maila czy skończyć raport?" - każda taka mikro-decyzja kosztuje. Dla mnie to sugestia by sprawdzić to: lista rzeczy, które świadomie NIE-robię eliminuje dziesiątki takich mikro-decyzji zanim w ogóle się pojawią.

🧠 Tim Ferriss przełożył sobie tę zasadę na bardzo konkretne zachowania

W książce „4-godzinnego tygodnia pracy" jego „not to do list" nie dotyczy projektów biznesowych, ale codziennych nawyków, które drenują uwagę. Przykłady z jego listy:

- nie sprawdzaj maila jako pierwszej rzeczy rano, bo natychmiast wpadasz w tryb reaktywny i tracisz kontrolę nad własnym planem dnia
- nie zgadzaj się na spotkania bez jasnej agendy i określonego czasu trwania
- nie pozwalaj, żeby ludzie przynosili tylko problemy - proś, żeby przychodzili z propozycją rozwiązania

🧠 Najciekawsze w tej metodzie jest to, że jej najtrudniejszy krok nie polega na wpisaniu czegoś na listę

Polega na tym, żeby z czegoś świadomie zrezygnować - wiedząc, że to coś jest ważne. Właśnie dlatego to takie trudne. I właśnie dlatego warto.

Kilka dni temu zgubiono mój bagaż na lotnisku. Przyleciałam z Wrocławia do Budapesztu na trzydniową konferencję o odporności psychicznej - i już na starcie dostałam praktyczny egzamin z tego tematu.

W głowie natychmiast uruchomiła się lista „co można zrobić?!" (jak popkorn nowe pomysły ciągle mi wyskakiwały!). A to zadzwonić do linii lotniczych. Napisać na lotnisko. Zadzwonić na policję. Uruchomić znajomych. Sprawdzić AirTag - walizka żyła, podróżowała sobie po Budapeszcie, jakby miała własny plan na ten dzień. Było tego popkornu dziesiątki.

Wzięłam oddech.

Powstała druga lista. Równie ważna: lista tego, czego NIE robię. Nie jadę za walizką, mimo że widzę dokładnie gdzie jest. Nie dzwonię co godzinę sprawdzać postępy. Nie uruchamiam kolejnych osób, skoro pierwsze już działają (mimo kolejnych pomysłów moich znajomych, którzy chcieli mi z całego serducha pomóc). Nie pozwalam, żeby ta sytuacja zajęła całą moją uwagę - bo przyjechałam tu po coś innego.

Walizka nie wróciła (i już zapewne nie wróci). Ale ja byłam na konferencji - naprawdę, nie tylko ciałem.

Czasem „not to do list" nie jest narzędziem produktywności. Jest narzędziem obecności.

🧠 Co możesz zrobić od jutra?

Zanim dopiszesz kolejne zadanie - zapytaj: czy jest coś, co mogę z tej listy zabrać? Może jedno świadome „nie" otworzy więcej przestrzeni niż kilka nowych „tak".

Do następnego numeru!

Agnieszka Pełka-Szajowska
jakość myślenia ➜ jakość decyzji ➜ jakość działania

CZYTAM KOLEJNE ARTYKUŁY

Prowadzę szkolenia i webinary m.in. z Creative Problem Solving, Krytyczne myślenie praktycznie, Narzędzia myślenia, Psychologia decyzji, Metody myślenia w decyzjach.

Dla zespołów, liderek i liderów, HR/L&D którzy chcą mieć narzędzia do myślenia "inaczej", by podejmować lepsze decyzje, lepiej współpracować i tworzyć lepsze rozwiązania.

Jeśli chcesz porozmawiać o tym, co mogłoby mieć sens w Twojej organizacji - napisz do mnie. Chętnie porozmawiam 🙂

kontakt:

Jestem na LinkedIn
- bądźmy w kontakcie
.


Do zobaczenia! Do usłyszenia!

Image
PISZĘ DO CIEBIE

Tworzę BRAIN CLUB czyli co jakiś czas wysyłam do Ciebie mail z konkretnym narzędziem myślenia i wiedzą (oraz ciekawymi badaniami).
Wszystko w pigułce i do zastosowania od ręki.

Zobacz kilka narzędzi, które już wysłałam. Często słyszę do tego feedback w stylu
"Aga, czemu ja o tym nie wiedziałem? Czemu tego nas nie uczą?" 😊