🧠 A nowsze badania dodają do tego jeszcze jeden element
Reiter-Palmon i Mumford (1997) poprosili 195 uczestników o rozwiązanie sześciu prawdziwych, codziennych problemów. Połowa grupy miała aktywnie zaangażować się w konstruowanie problemu - zanim przeszła do rozwiązań. Druga połowa zaczęła od razu od szukania odpowiedzi.
Wynik? Ci, którzy poświęcili czas na zdefiniowanie problemu, generowali rozwiązania oceniane jako wyraźnie wyższej jakości i bardziej oryginalne.
Badanie zostało zreplikowane wielokrotnie. Wniosek pozostał ten sam.Bywa tak, że rozwiązujesz problem, który widzisz - nie ten, który istnieje.
🧠 Nauka o „trafianiu w sedno"
Baer, Dirks i Nickerson (2013) opisują zjawisko, które w zarządzaniu strategicznym nazywa się błędem trzeciego rodzaju (Type III error) - sytuację, w której zespół wykazuje się ogromną sprawnością i precyzją w rozwiązywaniu... niewłaściwego problemu.
Analizy teoretyczne sugerują, że poprawne sformułowanie problemu na etapie początkowym jest kluczowym predyktorem skuteczności wdrażanych rozwiązań. Bez tego etapu zespoły mają tendencję do zawężania przestrzeni poszukiwań i przeskakiwania do działania, które bywa efektowne, ale nie dotyka źródła trudności.
Najdroższą rzeczą w firmie bywa doskonałe rozwiązanie problemu, który w rzeczywistości nie ma znaczenia.
🧠 A co się dzieje w zespole?
Do efektu Einstellung dochodzi jeszcze dynamika grupowa. Każdy z uczestników spotkania ma w głowie własną wersję problemu - często nieświadomie. Ktoś myśli o nim jako o problemie procesowym. Ktoś inny jako o problemie komunikacyjnym. Ktoś trzeci jako o braku zasobów.
Badania nad kreatywnością zespołową (Reiter-Palmon i in., 2018) sugerują, że zespoły mają naturalną tendencję do pomijania etapu konstruowania problemu i przeskakiwania prosto do generowania pomysłów.
A różnice w tym, jak poszczególni członkowie definiują problem, rzadko są ujawniane wprost... bo nikt nie pyta.
Pociągi jadą - tylko każdy z innego peronu ;-)
🧠 Dlatego lubię narzędzie, które nazywa się Focus Question
Działa prosto. Na początku spotkania, zanim zespół ruszy z pomysłami, zadajesz jedno pytanie:
„Na jakie pytanie chcemy sobie odpowiedzieć dzisiejszym spotkaniem?"
I zapisujesz je w widocznym miejscu. Brzmi banalnie. Ale myślę sobie, że właśnie w tej banalności jest siła. Jeden z menedżerów, który wypróbował to narzędzie na swoim spotkaniu, zadzwonił do mnie potem i powiedział: „nam się nie tylko rozjechały pociągi, ale też perony" .
Zespół znał się jak łyse konie, temat był w zaproszeniu w mailu - a jednak gdy każdy napisał, na jakie pytanie jego zdaniem chcą sobie odpowiedzieć, odpowiedzi były skrajnie różne. Nie delikatne różnice. Ale naprawdę skrajnie różne
A gdy w trakcie dyskusji coś zaczyna się rozjeżdżać, jedno zdanie przywraca kierunek: „Czy to, o czym teraz rozmawiamy, pomaga nam odpowiedzieć na nasze główne pytanie?"
Ramowanie problemu sprytnie zmusza nas do zatrzymania się dokładnie w tym miejscu, w którym nasz mózg najbardziej chce pędzić dalej.
🧠 DLACZEGO TWORZĘ BRAIN CLUB?
Cenię narzędzia, które działają wbrew intuicji. Takie, na które trudno wpaść samemu/samej - ale gdy ktoś je pokaże, od razu wiadomo, że zostają. Wskakują do skrzynki i już z niej nie wychodzą. Bo różne sytuacje wymagają różnych podejść i dobrze mieć z czego wybierać.
Okazuje się, że zatrzymanie przed szukaniem rozwiązania - to często najszybsza droga do dobrego rozwiązania. Nie jest to intuicyjne. Ale warto spróbować (nawet wtedy, kiedy się spieszymy, serio).
🧠 Co możesz zrobić od jutra?
Zanim Twój zespół przejdzie do burzy mózgów, poświęćcie 15 minut tylko na problem. Zapytaj: „Na jakie pytanie chcemy sobie odpowiedzieć dzisiejszym spotkaniem?". Zapisz odpowiedź w widocznym miejscu. I posłuchaj, co usłyszysz.
PS Jeśli masz już takie pytanie przed spotkaniem, jako osoba która prowadzi to spotkanie, to podaj to pytanie na początku spotkania (np. „Na to pytanie chciałbym/chciałabym abyśmy dziś odpowiedzieli") i wtedy poświęć czas, aby się upewnić, jak ludzie rozumieją to pytanie. Często w tym momencie widać ten rozjazd. Upewniaj się, że ogólne słowa jakie padną np. „jakość", „komunikacja" - są tak samo rozumiane (bo są bardzo pojemne).
Do następnego numeru!
Agnieszka Pełka-Szajowska
jakość myślenia ➜ jakość decyzji ➜ jakość działania
CZYTAM KOLEJNE ARTYKUŁY