🧠 Do lepszych decyzji spróbuj tego:
EFEKT WSPÓŁAUTORA

  • Jak usłyszeć to, co realnie ulepszy Twój temat
  • prosisz o radę czy ocenę? To nie jest to samo
  • angażujemy się chętniej w to, co współtworzymy

Mądrzejszy biznes zaczyna się od jakości myślenia.

A dobre myślenie zaczyna się od wiedzy, jak pracować z myśleniem mądrze.

Pracuję z liderkami, liderami, zespołami i organizacjami nad jakością myślenia - bo to ono wpływa na decyzje, współpracę, pomysły, tworzenie rozwiązań i codzienne działanie.Pomagam wychodzić poza automatyzmy, łączyć myślenie krytyczne i twórcze (creative problem solving, inwentyka), myśleć pytaniami oraz poszerzać swoją skrzynkę z narzędziami do myślenia, tak by dobierać metodę do sytuacji, a nie używać jednego schematu do wszystkiego (to meta-kompetencje XXI wieku). A przy okazji dzielę się z Tobą tym co wiemy z badań (ale przekładam to na praktykę) na temat psychologii decyzji, psychologii społecznej, ekonomii behawioralnej i mądrości poznawczej.


Sędzia czy współautor - to zależy od jednego słowa
[ prosisz o radę czy ocenę? - to nie jest to samo ]

Kiedyś wysłałam tę samą wersję prezentacji do dwóch osób. Jedną poprosiłam o opinię. Drugą - bez specjalnego zamysłu - o radę, co by tu zmieniła.

Odpowiedzi przyszły tak różne, jakby czytały dwa różne dokumenty.

Pierwsza w stylu: „dobre, sensowne, ja bym chyba zostawiła".
Druga: trzy konkretne rzeczy do zmiany i jedno pytanie, na które sama nie umiałam od razu odpowiedzieć.


Pewnie da się to wytłumaczyć na kilka sposobów - może druga osoba była po prostu bardziej wnikliwa, może akurat miała lepszy dzień. Ale od tamtej pory zaczęłam zwracać uwagę na to jedno słowo w pytaniu.

I znalazłam, że jednak coś w tym jest jeszcze ciekawszego!

🧠 Jedno słowo, dwie różne role

Cialdini i badacze, do których za chwilę dojdę, opisują to mniej więcej tak: samo słowo w prośbie może ustawić rozmówcę w innej roli - jeszcze zanim zdąży się zastanowić. Prośba o opinię („co o tym sądzisz?") bywa odbierana jako zaproszenie do oceny.

Rozmówca patrzy na to, co już zrobiłam, i wydaje werdykt. A oceniać cudzą pracę bywa niewygodnie (nie każdy to lubi i umie) albo nie chcą komuś utrącić motywacji - więc niektórzy dodatkowo jeszcze łagodzą: „Jest okej". „Dobra robota". U mnie zwykle kończyło się czymś miłym ;-)

Prośba o radę („co byś tu zmienił/a?") zdaje się uruchamiać coś innego.

Uwaga przesuwa się z tego, co było, na to, co mogłoby być. Trochę jakby z sędziego rozmówca przesiadał się na miejsce współautora. Zaciekawiło mnie to… Cialdini opisuje to jako konsekwencję szerszego mechanizmu, który nazywa zasadą jedności (Unity).

W skrócie: kiedy prosimy o radę, w pewnym sensie szukamy wspólnika. Rada - jak mówi - prowadzi do poczucia partnerstwa, pracy zespołowej, współpracy; rozmówca „robi półkrok w Twoją stronę". A osoba, która nam radzi, częściej zaczyna nam kibicować, bo jej podpowiedź „wsiąka" w nasz pomysł i staje się trochę też jej


🧠 Pewien polityk i pożyczona książka

Bliski przykład tego mechanizmu, jaki znam, ma prawie trzysta lat. Benjamin Franklin opisał go w swojej autobiografii.

Franklin, jako młody polityk w zgromadzeniu Pensylwanii, miał wpływowego rywala, który publicznie go zwalczał. Zamiast próbować go przekonać, poprosił o przysługę: wiedząc, że tamten ma w bibliotece rzadką książkę, napisał z prośbą o pożyczenie jej na kilka dni.

Rywal książkę przysłał. Franklin odesłał ją po tygodniu z podziękowaniem. Przy następnym spotkaniu człowiek, który wcześniej się do niego nie odzywał, zagadał i to ponoć uprzejmie. A z czasem się zaprzyjaźnili! Franklin podsumował to starą maksymą: że ten, kto raz wyświadczył nam przysługę, chętniej zrobi to ponownie niż ktoś, komu to my pomogliśmy.

Psychologowie nazwali to później „efektem Franklina" i sprawdzali w eksperymentach (np. Jecker i Landy, 1969)To nie była prośba o radę, tylko o przysługę i (ściśle biorąc) stoją za tym nieco inne mechanizmy psychologiczne.

Ale (jak dla mnie) logika jest pokrewna. Kiedy o coś prosimy, dajemy drugiej osobie do zrozumienia, że ma coś, czego my nie mamy: wiedzę, książkę, doświadczenie. I może to ją do nas zbliża, zamiast oddalać.

🧠 Restauracja, która jeszcze nie istniała

Bliżej naszych czasów sprawdzili to Liu i Gal (2011).Pokazywali badanym opis nowej restauracji - konceptu, który dopiero miał powstać. Jednych poprosili o opinię o pomyśle, innych o oczekiwania wobec takiego miejsca, a jeszcze innych o radę, co można by w tym koncepcie poprawić.

Z badania wynika, że grupa proszona o radę deklarowała później większą chęć odwiedzenia restauracji i większe przywiązanie do marki - do miejsca, które jeszcze nie istniało. Autorzy nazwali to efektem bliskości (intimacy effect): prośba o radę sprawiała, że badani czuli się trochę współtwórcami. Prośba o opinię czy oczekiwania tego nie dawała (choć pamiętajmy, że to były badania deklaratywne).

Czyli: ta sama restauracja, ta sama osoba, a wystarczyło inne jedno słowo w pytaniu, żeby zmieniło się nastawienie do marki.
To było dla mnie zaskakujące.

🧠 Czy chodzi tylko o sympatię?

Kolejne badanie idzie o krok dalej - pokazuje, że chodzi nie tylko o sympatię, ale o jakość tego, co dostajemy z powrotem.

BTW: od razu zaznaczę: to nie jest argument przeciwko feedbackowi. Informacja zwrotna jest w organizacjach potrzebna. Rzecz w czymś subtelniejszym - w tym, jak samo słowo w prośbie ustawia osobę, która ma nam odpowiedzieć.

Zespół z Harvard Business School (Blunden, Yoon, Kristal, Whillans, 2019) poprosił około 200 osób, żeby skomentowały list motywacyjny napisany przez kogoś innego.

Połowa miała dać „feedback", połowa: „radę".

Grupa „feedbacku" pisała raczej ogólniki: „wygląda na sensownego kandydata", „całkiem nieźle". Grupa „rady" wskazała 34% więcej obszarów do poprawy i podała 56% więcej sposobów, jak zrobić to lepiej.

Skąd ta różnica? Badacze tłumaczą to tak: samo słowo „feedback" (jeśli nie jest doprecyzowane) niesie najprawdopodobniej skojarzenie z oceną - ze szkolnymi stopniami, z rozmową roczną.

Ocena kieruje uwagę raczej wstecz, na to, co już się wydarzyło. „Rada" przesuwa ją do przodu: co da się jeszcze zrobić.

A o przyszłości, w odróżnieniu od przeszłości, zwykle jest więcej do powiedzenia. Innymi słowy: nie chodzi o to, że feedback jest gorszy - chodzi o to, że prosząc o „radę", łatwiej wydobyć z kogoś to, co w dobrym feedbacku i tak jest najcenniejsze (jeśli to się zrobi lepiej niż w tym badaniu): konkret na przyszłość*.

🧠 Gdzie jeszcze to może działać?

Mam wrażenie, że ten mechanizm nie kończy się na feedbacku o naszej pracy. „Rada zamiast oceny" może się sprawdzać szczególnie tam, gdzie zależy nam, żeby ktoś naprawdę się zaangażował, a nie tylko wydał werdykt***.

Może warto to przetestować i zobaczyć różnicę 🙂.

Kilka miejsc, w których sama bym tego spróbowała (jak już wiecie, zapraszam Was zawsze do robienia małych eksperymentów):

📍 Ankiety i zbieranie opinii od klientów. Może zamiast „oceń nas w skali 1-10" sprawdzić „co byś nam doradził/a, żebyśmy następnym razem zrobili to lepiej?". Może wtedy z klienta-recenzenta robi się wtedy trochę współtwórca? (jeśli takiego efektu chcemy)

📍 Wciąganie kogoś w pomysł.
Gdy zależy mi, żeby ktoś poczuł się współwłaścicielem projektu, próbuję nie pytać, czy mu się podoba, tylko co by w nim zmienił. Mam wrażenie, że chętniej kibicujemy temu, do czego sami coś dołożyliśmy.

📍 Rozmowa rozwojowa. Jako szef czy szefowa można odwrócić to pytanie do siebie: „jakiej rady udzielił(a)byś mi jako swojemu menedżerowi?". Może otworzy to więcej niż prośba o „feedback dla mnie".

🧠 Co możesz zrobić od jutra?

Wybierz jedną rozmowę, którą i tak masz w planie np. przegląd projektu z szefem, rozmowę z koleżanką o prezentacji, podsumowanie spotkania. I poeksperymentuj z samym pytaniem.

Nie ma jednej właściwej formułki - warto potestować, co brzmi naturalnie Twoim głosem i w danej relacji.

Z grubsza widzę dwa kierunki:

📍 W stronę oceny (ta wersja, która w badaniach wypadała słabiej):- „co o tym myślisz?"- „jak Ci się to podoba?"- „jak to oceniasz?" / „jaka jest Twoja ocena?"

📍 W stronę rady (ta, która zwykle dawała więcej konkretów):- „jakiej rady byś mi tu udzielił/a?"- „co byś mi poradził(a), żeby to lepiej zadziałało?"- „gdybyś miał(a) mi doradzić jedną zmianę - co by to było?"- „co byś tu zmienił(a) na moim miejscu?"

📍 A w konkretnym kontekście (mi przychodzą na myśl takie):

- do szefa: zamiast „chciałabym poznać Twoją opinię o tym projekcie" → „gdybyś to robił po swojemu, co byś zrobił inaczej?"
- do współpracownika z innego zespołu: zamiast „co myślisz o tej prezentacji?" → „co byś tu dopracował/a przed pokazaniem jej zarządowi?"
- po spotkaniu/warsztacie: zamiast „i jak, w porządku było?" → „co byś poradził/a, żeby następne poprowadzić to jeszcze lepiej?"

🧠 Czemu piszę BRAIN CLUB?

Lubię narzędzia, które kosztują tyle co nic ;-) jedno przestawione słowo, a potrafią zmienić cały bieg rozmowy. Na takie rzadko wpada się samemu, bo „co o tym myślisz?" brzmi przecież najnaturalniej w świecie.

Ale gdy raz zobaczy się różnicę między „opinią" a „radą", trudno ją odzobaczyć i zostaje w głowie na zawsze. I właśnie po to zbieram takie narzędzia w jednym miejscu: bo im więcej ich mamy pod ręką, tym częściej w codziennej sytuacji (rozmowie, mailu, spotkaniu) sięgamy po to trafniejsze, zamiast po pierwsze, które przychodzi do głowy.

BRAIN CLUB to narzędzia myślenia.

Do następnego numeru!

Agnieszka Pełka-Szajowska
jakość myślenia ➜ jakość decyzji ➜ jakość działania


*Rada nie zawsze bije feedback - i to badanie wcale tego nie twierdzi. Ono nie porównuje „feedbacku" i „rady" jako dwóch rodzajów informacji, tylko to, co ludzie produkują, gdy prosi się ich o jedno albo o drugie. Najlepiej widać to w jednym z eksperymentów: gdy proszonym o feedback kazano skupić się na „rozwijaniu autora", dawali równie konkretne uwagi co grupa „rady". Czyli problemem nie jest feedback, tylko tryb oceny, w który łatwo wpaść na samo JEDNO słowo. Ci sami badacze zauważają też, że osobom zupełnie początkującym w danej dziedzinie ostra, krytyczna informacja bywa zniechęcająca i czasem łagodniejszy feedback służy im lepiej (Harvard Business Review 2019 i „Eliciting Advice Instead of Feedback Improves Developmental Input", 2025).
**Jedną ze współautorek tego badania jest Francesca Gino, wobec której Harvard stwierdził nieprawidłowości badawcze w kilku innych jej pracach. To konkretne badanie nie zostało wycofane więc wynik warto traktować jako ciekawy trop, a nie twardy pewnik.
***Kiedy to może nie zadziałać? Po pierwsze, gdy osoba, którą pytasz, nie ma w danym temacie wiedzy - rada będzie wtedy słaba (w badaniu efekt był zresztą silniejszy przy doradcach-ekspertach i trudniejszych zadaniach). Po drugie - i to już raczej rozsądna hipoteza niż wynik tych badań - w relacjach silnie hierarchicznych albo napiętych prośba o radę bywa odbierana jako test, a w kontekstach wysokiego dystansu władzy „opinia przełożonego" bywa bardziej oczekiwana niż „rada".

🧠 „A nie wyjdę na niekompetentną?"

Bywa jeszcze coś, co - przynajmniej mnie - potrafiło trzymać przy „opinii". Prośba o radę potrafi onieśmielać, bo brzmi trochę jak przyznanie, że samemu się nie radzi. Łatwo się obawiać, że wyjdziemy np. na mniej kompetentnych.

Brooks, Gino i Schweitzer sprawdzili to w badaniu z 2015 roku. W serii eksperymentów jedni uczestnicy prosili partnera o radę przy trudnym zadaniu, inni nie prosili o nic, a potem partnerzy oceniali ich kompetencje. badania wynika coś, co było dla mnie znów zaskakujące: osoby, które prosiły o radę, były oceniane jako bardziej… kompetentne.

Szczególnie przy trudniejszych zadaniach. Autorzy tłumaczą to tak: gdy ktoś prosi mnie o radę, mam poczucie, że docenia to, na czym się znam - a kogoś, kto to docenia, łatwiej uznać za rozsądnego**.

Sama bym tego nie przewidziała - moja intuicja podpowiada raczej odwrotnie.

Tę zamianę nazywam efektem współautora.

CZYTAM KOLEJNE ARTYKUŁY

Prowadzę szkolenia i webinary m.in. z Creative Problem Solving, Krytyczne myślenie praktycznie, Narzędzia myślenia, Psychologia decyzji, Metody myślenia w decyzjach.

Dla zespołów, liderek i liderów, HR/L&D którzy chcą mieć narzędzia do myślenia "inaczej", by podejmować lepsze decyzje, lepiej współpracować i tworzyć lepsze rozwiązania.

Jeśli chcesz porozmawiać o tym, co mogłoby mieć sens w Twojej organizacji - napisz do mnie. Chętnie porozmawiam 🙂

kontakt:

Jestem na LinkedIn
- bądźmy w kontakcie
.


Do zobaczenia! Do usłyszenia!

Image
PISZĘ DO CIEBIE

Tworzę BRAIN CLUB czyli co jakiś czas wysyłam do Ciebie mail z konkretnym narzędziem myślenia i wiedzą (oraz ciekawymi badaniami).
Wszystko w pigułce i do zastosowania od ręki.

Zobacz kilka narzędzi, które już wysłałam. Często słyszę do tego feedback w stylu
"Aga, czemu ja o tym nie wiedziałem? Czemu tego nas nie uczą?" 😊